Hold-up time to czas, przez jaki zasilacz utrzymuje prawidłowe napięcia na wyjściu po tym, jak zniknie prąd z gniazdka. Podaje się go w milisekundach i pokazuje, ile energii zdołały zmagazynować kondensatory po stronie pierwotnej.
Specyfikacja ATX wymaga minimum 17 ms przy pełnym obciążeniu, przy czym sygnał PWR_OK musi zniknąć co najmniej 1 ms przed spadkiem napięć — żeby płyta zdążyła się grzecznie wyłączyć. To nie liczba z sufitu: 17 ms odpowiada mniej więcej jednemu pełnemu okresowi sieci 50 Hz z zapasem, czyli tyle, ile trwa typowe mrugnięcie zasilania.
Dlaczego to ma znaczenie
Krótkie zaniki napięcia zdarzają się częściej, niż myślisz — przy przełączeniach w stacji transformatorowej, podczas burzy albo gdy w domu rusza mocny odbiornik. Zasilacz z przyzwoitym hold-up time przepuści taki incydent niezauważenie, słaby zresetuje komputer.
Drugi, ważniejszy scenariusz to współpraca z UPS-em. Tani UPS offline potrzebuje 4-10 ms na przełączenie na baterię. Jeśli zasilacz trzyma napięcia tylko przez 10-12 ms, margines robi się niebezpiecznie cienki i zestaw potrafi się zresetować mimo działającego UPS-a.
Jakie wartości są dobre
- poniżej
12 ms— poza normą, typowe dla najtańszych jednostek; ryzyko przy UPS-ie 17-20 ms— zgodnie z ATX, w porządku do domowego zestawu20-30 msi więcej — bardzo dobrze, tak wypadają jednostki z porządnymi kondensatorami
Hold-up time spada z wiekiem, bo kondensatory tracą pojemność. To jedna z przyczyn, dla których ośmioletni zasilacz zaczyna resetować komputer bez wyraźnego powodu, choć wcześniej działał bez zarzutu.
Producenci podają ten parametr rzadko, więc szukaj go w niezależnych testach — mierzy się go tam razem z ripple i stabilnością napięć na linii 12V.