Latency, po polsku opóźnienie, to czas między wysłaniem sygnału a otrzymaniem reakcji. W sieciach mierzy się je w milisekundach i decyduje o tym, jak „żywo” reaguje internet — od kliknięcia w link po ruch postaci w grze online.
Kluczowa rzecz, którą warto zrozumieć: latency to nie to samo co prędkość łącza. Możesz mieć 1 Gb/s i fatalne opóźnienie na starym LTE, albo skromne 100 Mb/s na światłowodzie z opóźnieniem 8 ms. Przepustowość mówi ile danych przechodzi naraz, latency mówi jak szybko dociera pierwszy bajt.
Z czego składa się opóźnienie
- Opóźnienie propagacji — fizyczna droga sygnału. Około
5 msna każde 1000 km światłowodu, w obie strony - Opóźnienie przetwarzania — każdy router i switch po drodze dokłada ułamki milisekundy
- Opóźnienie kolejkowania — pakiety czekają w buforach, gdy łącze jest obciążone. Tu powstają największe skoki
- Opóźnienie ostatniej mili — technologia dostępu: światłowód ok. 2-5 ms, kabel koncentryczny 10-20 ms, LTE 30-60 ms, satelita geostacjonarny nawet 600 ms
Gdzie to boli
W przeglądaniu stron latency odczujesz mocniej niż przepustowość — otwarcie strony to kilkadziesiąt osobnych zapytań, a każde płaci ten sam podatek czasowy. W wideorozmowach powyżej 200 ms zaczynacie sobie wchodzić w słowo. W grach kompetytywnych każde 10 ms to realna przewaga lub strata.
Co możesz poprawić
Kabel zamiast Wi-Fi to pierwszy i najskuteczniejszy krok. Drugi to walka z bufferbloat — zjawiskiem, w którym przeciążone łącze puchnie od buforowanych pakietów i ping rośnie z 20 do 300 ms. Nowoczesne routery mają na to algorytmy kolejkowania typu fq_codel lub CAKE.
Pamiętaj też o latency poza siecią: opóźnienie ma pamięć RAM (CL), monitor (input lag) i mysz (częstotliwość odpytywania). To osobne parametry, ale sumują się w tym, co odczuwasz jako responsywność sprzętu.