Timingi pamięci RAM to zestaw opóźnień określających, ile cykli zegara moduł potrzebuje na wykonanie poszczególnych operacji. W specyfikacji zapisuje się je jako cztery liczby, na przykład 30-38-38-96, oznaczające kolejno CL, tRCD, tRP i tRAS.
Najczęściej cytowany jest pierwszy z nich — CAS Latency, czyli liczba cykli między żądaniem danych a ich wystawieniem. Niższa wartość oznacza szybszą reakcję pamięci, ale sama w sobie nic nie mówi bez podania częstotliwości.
Jak porównywać moduły uczciwie
Realne opóźnienie w nanosekundach policzysz wzorem CL × 2000 ÷ prędkość w MT/s. Sprawdźmy:
- DDR4-3200 CL16 — 10 ns.
- DDR5-6000 CL30 — również 10 ns, ale przy dwukrotnie wyższej przepustowości.
- DDR5-6000 CL36 — 12 ns, czyli zauważalnie wolniejsza reakcja przy tej samej prędkości.
Dlatego wysokie CL w DDR5 nie jest wadą samą w sobie — liczy się stosunek opóźnienia do częstotliwości.
Co wybrać w praktyce
Do zestawu z DDR5 rozsądnym punktem odniesienia jest 6000 MT/s CL30 — to sweet spot dla Ryzenów, gdzie kontroler pamięci pracuje wtedy w optymalnym trybie. Przy DDR4 celuj w 3200 CL16 lub 3600 CL18. Wyższe prędkości kosztują wyraźnie więcej, a zysk jest już niewielki.
Pamiętaj, żeby po montażu włączyć w BIOS-ie profil XMP (Intel) albo EXPO (AMD). Bez tego moduły wystartują na bazowej częstotliwości, na przykład 4800 MT/s zamiast deklarowanych 6000 — i zapłacisz za wydajność, z której nie korzystasz.
Gdzie to widać, a gdzie nie
Najbardziej w grach, zwłaszcza w wynikach 1% low i w tytułach mocno obciążających procesor: strategiach, symulatorach, grach sieciowych. Różnica sięga tam kilku do kilkunastu procent.
W renderowaniu, kompresji czy pracy biurowej wpływ timingów jest praktycznie pomijalny — tam większe znaczenie ma pojemność pamięci i praca w trybie dual channel.