2,5 cala to format obudowy dysku, a nie jego pojemność ani prędkość. Nazwa pochodzi od średnicy talerzy w klasycznych dyskach mechanicznych, ale przyjęła się też dla SSD, które żadnych talerzy nie mają. Fizycznie taki nośnik ma około 100 x 70 mm, waży od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu gramów i łączy się dwoma kablami: zasilaniem i danymi.
Grubość ma znaczenie
Dyski 2,5 cala występują w dwóch wysokościach. 7 mm to dziś standard i pasuje praktycznie wszędzie. 9,5 mm spotkasz w starszych HDD o dużej pojemności — takiego dysku nie wciśniesz do smukłego laptopa. Jeśli wymieniasz nośnik w laptopie, zmierz kieszeń albo po prostu kup wersję 7 mm.
Ile to daje wydajności
Prawie wszystkie dyski 2,5 cala korzystają z interfejsu SATA III, a ten kończy się na około 550 MB/s. To sufit formatu — nawet najlepszy SSD w tej obudowie nie pojedzie szybciej. Dla porównania, dysk M.2 NVMe zaczyna od 3500 MB/s.
Nie znaczy to jednak, że 2,5 cala jest do wyrzucenia. Przy codziennym używaniu komputera różnica między SSD SATA a NVMe jest niewielka, bo system rzadko przerzuca wielkie pliki jednym ciągiem. Skok, który naprawdę poczujesz, to przesiadka z HDD na dowolny SSD.
Kiedy warto sięgnąć po ten format:
- modernizacja starszego laptopa lub peceta bez slotu M.2
- drugi dysk na pliki, gdy M.2 jest już zajęty
- tanie
2-4 TBna dane w postaci HDD - dysk zewnętrzny w kieszeni USB
W sklepie uważaj na jedno: sam format nic nie mówi o tym, czy w środku są kości NAND, czy wirujące talerze. Zawsze sprawdzaj, czy kupujesz SSD, czy HDD.