VPN (Virtual Private Network) to zaszyfrowany tunel między Twoim urządzeniem a zdalnym serwerem. Cały ruch sieciowy wchodzi do tunelu u Ciebie, wychodzi dopiero po drugiej stronie — więc dla świata zewnętrznego wyglądasz, jakbyś siedział tam, gdzie stoi serwer.
Z tego wynikają dwa typowe zastosowania. Pierwsze to prywatność w obcej sieci: na hotelowym czy lotniskowym Wi-Fi nikt podpięty do tego samego access pointa nie podejrzy, co robisz. Drugie to zdalny dostęp — łączysz się z siecią firmową albo domową i widzisz zasoby tak, jakbyś był na miejscu: NAS, drukarkę, serwer plików.
Protokoły i wydajność
Najczęściej spotkasz WireGuard, OpenVPN i IKEv2/IPsec. WireGuard jest najlżejszy i najszybszy, przez co stał się domyślnym wyborem w routerach i aplikacjach klienckich. OpenVPN jest starszy i wolniejszy, ale przechodzi przez trudniejsze sieci.
Szyfrowanie kosztuje. Na porządnym łączu i szybkim CPU strata prędkości to zwykle 5-20%, ale na słabym routerze potrafi być brutalna: budżetowe modele wyciągają na VPN-ie 20-50 Mb/s nawet przy gigabitowym łączu. Doliczasz też opóźnienie — im dalej stoi serwer, tym wyższy ping, więc do grania wybieraj lokalizację najbliżej siebie albo wyłącz VPN na czas sesji.
Mity, w które nie warto wierzyć
- VPN nie czyni Cię anonimowym. Zmienia tylko to, kto widzi ruch — operator VPN widzi go zamiast dostawcy internetu.
- VPN nie zastąpi antywirusa ani menedżera haseł.
- Darmowe usługi bywają finansowane sprzedażą danych — to dokładne przeciwieństwo tego, po co je włączasz.
Warto sprawdzić, czy klient ma kill switch (odcina internet, gdy tunel padnie) i czy nie przecieka Ci DNS poza tunel.