Upload speed, czyli prędkość wysyłania, to tempo przesyłania danych z Twojego urządzenia do internetu. Mierzy się ją tak samo jak download, w Mb/s, ale w ofertach operatorów pisze się ją zwykle mniejszą czcionką — i nie bez powodu.
Większość łączy jest asymetryczna: kabel koncentryczny potrafi dać 600 Mb/s w dół i tylko 50 Mb/s w górę, a starsze DSL 60/6 Mb/s. Światłowód często bywa symetryczny, czyli 500/500 Mb/s, i to jest jego największa realna przewaga w codziennym użyciu.
Kiedy upload zaczyna decydować
- Wideokonferencje: 3-5 Mb/s na strumień HD, przy kilku osobach w domu szybko robi się ciasno
- Streaming na Twitch/YouTube 1080p60: 6-9 Mb/s stabilnie, plus zapas — celuj w co najmniej 15 Mb/s
- Kopie zapasowe do chmury: im więcej, tym lepiej. 200 GB zdjęć przy 10 Mb/s to ponad dwie doby
- Praca z plikami wideo, przesyłanie materiałów klientom: poniżej 50 Mb/s zaczyna boleć
- Gry online: wystarczy 1-3 Mb/s, tu upload nie jest problemem
Ukryty efekt uboczny słabego uploadu
Wysycony kanał wysyłania psuje też pobieranie i ping. Każde żądanie i potwierdzenie odbioru pakietu musi wyjść w górę — jeśli kolejka uploadu jest zapchana wgrywaniem filmu na dysk w chmurze, cała reszta sieci zwalnia i ping potrafi wystrzelić z 20 do 300 ms. Efekt jest znany jako bufferbloat.
Ratunek: ustaw w routerze QoS i ogranicz upload aplikacji synchronizujących do 70-80% dostępnego pasma. Wiele programów do backupu ma własny limiter prędkości — użyj go, zamiast walczyć z objawami.
Na co patrzeć w ofercie
Porównując oferty, zawsze czytaj obie liczby. Łącze 1000/100 Mb/s wygląda imponująco, ale jeśli pracujesz zdalnie, nagrywasz albo trzymasz backupy w chmurze, symetryczne 300/300 Mb/s będzie w praktyce wygodniejsze.