QLC (Quad-Level Cell) to typ pamięci flash NAND, w którym pojedyncza komórka przechowuje cztery bity danych. Dzięki temu na tej samej krzemowej powierzchni mieści się o jedną trzecią więcej pojemności niż w TLC — i stąd biorą się tanie SSD o dużych rozmiarach.
Za co się płaci gęstością
Cztery bity to 16 różnych poziomów napięcia, które kontroler musi bezbłędnie rozróżnić w każdej komórce. Dla porównania TLC rozróżnia 8 poziomów, MLC 4, a najstarsze SLC tylko 2. Im ciaśniej upakowane poziomy, tym trudniejszy odczyt, wolniejszy zapis i szybsze zużycie:
- TLC — około
1000-3000cykli P/E na komórkę - QLC — zwykle
100-1000cykli P/E
Pułapka bufora SLC
W testach QLC wygląda świetnie, bo część kości pracuje w trybie SLC jako szybki bufor zapisu. Dopóki kopiujesz kilkanaście gigabajtów, widzisz pełne prędkości. Gdy bufor się wyczerpie, transfer potrafi spaść do 80-150 MB/s, a na zapełnionym dysku nawet niżej — czyli poniżej zwykłego talerzowego HDD. Przy przerzucaniu 200 GB materiału wideo zobaczysz to bardzo wyraźnie.
Kiedy QLC ma sens
- Duża biblioteka gier: zapisujesz raz, czytasz setki razy — odczyt jest szybki i to Ci wystarczy.
- Archiwum zdjęć, filmów, backupów, gdzie liczy się cena za terabajt.
- Pojemności
4 TBi8 TB, gdzie alternatywa w TLC bywa dwa razy droższa.
Czego nie robić
Nie stawiaj na QLC dysku systemowego, który dostaje ciężkie zapisy: montaż wideo, kompilacje, maszyny wirtualne, cache renderu. Zostaw też zawsze 15-20% wolnego miejsca — to warunek utrzymania sensownej wydajności. Zwróć uwagę na TBW i obecność DRAM cache, bo tanie QLC lubi łączyć obie oszczędności naraz.