S.M.A.R.T. (Self-Monitoring, Analysis and Reporting Technology) to wbudowany w każdy współczesny dysk system diagnostyczny. Nośnik sam liczy własne błędy, godziny pracy, temperaturę i stopień zużycia, a potem udostępnia te liczniki systemowi. Dzięki temu możesz zobaczyć, że dysk się sypie, zanim stracisz na nim dane.
Co warto czytać w atrybutach
W HDD najważniejsze są cztery pozycje:
Reallocated Sector Count— sektory przeniesione z powodu uszkodzeń. Wartość rosnąca z tygodnia na tydzień to wyrok.Current Pending Sector— sektory podejrzane, czekające na decyzję. Powyżej zera już warto robić backup.Uncorrectable Sector Count— błędy, których nie dało się naprawić.Spin Retry Count— problemy z rozkręceniem talerzy, czyli mechanika odchodzi.
W SSD patrzysz na inne rzeczy: Percentage Used lub Media Wearout Indicator (zużycie komórek w procentach), Total Host Writes (ile terabajtów już zapisałeś, porównaj z TBW z gwarancji) oraz Available Spare w NVMe.
Jak to sprawdzić
Do odczytu wystarczy darmowy CrystalDiskInfo w Windows albo smartctl -a /dev/sda z pakietu smartmontools w Linuksie. Zielony status „Dobry” i zużycie poniżej 80% oznacza spokój; ostrzeżenie traktuj jak sygnał do natychmiastowej kopii zapasowej.
Czego S.M.A.R.T. nie zrobi
Nie ostrzeże Cię przed każdą awarią. Padnięty kontroler, przepięcie w zasilaniu albo nagła śmierć elektroniki potrafią zabić dysk z idealnymi atrybutami. Statystyki producentów serwerowni pokazują, że sporo dysków umiera bez wcześniejszego alarmu. S.M.A.R.T. jest dodatkiem do backupu, nie jego zamiennikiem.
Zobacz też: TBW, wear leveling i NVMe.