Pasmo 2.4 GHz to zakres częstotliwości radiowych, w którym pracuje większość domowych sieci Wi-Fi oraz cała armia innych urządzeń — od myszek i klawiatur bezprzewodowych, przez Bluetooth i słuchawki, po kuchenkę mikrofalową. To najstarsze i najbardziej zatłoczone pasmo Wi-Fi, ale ma jedną wielką zaletę: zasięg.
Fale o niższej częstotliwości lepiej radzą sobie z przeszkodami. Sygnał 2.4 GHz przechodzi przez ściany, stropy i meble wyraźnie skuteczniej niż 5 GHz, więc dociera do dalszych pokoi i piwnicy. Cena za to jest prosta: mniejsza przepustowość i większa podatność na zakłócenia.
Ile realnie wyciągniesz
W praktyce na 2.4 GHz liczysz na 50-150 Mb/s przy dobrym sygnale i standardzie Wi-Fi 5/6. Pasmo ma tylko trzy niezachodzące na siebie kanały (1, 6 i 11), a w bloku sąsiadów potrafi ich być kilkanaście naraz — stąd te słynne przycięcia wieczorami, kiedy wszyscy siadają do internetu.
Kiedy 2.4 GHz to dobry wybór
- Urządzenia smart home — żarówki, czujniki, gniazdka. Prawie wszystkie obsługują wyłącznie 2.4 GHz.
- Sprzęt daleko od routera — telefon w ogrodzie, kamera przy bramie, laptop dwa piętra niżej.
- Zwykłe przeglądanie i muzyka — tam kilkadziesiąt megabitów w zupełności starczy.
Do grania, wideokonferencji i strumieniowania 4K wybieraj 5 GHz albo 6 GHz. Częsty błąd to zostawianie w routerze jednej wspólnej nazwy sieci dla obu pasm — telefon potrafi wtedy uparcie trzymać się 2.4 GHz mimo że stoisz metr od routera. Jeśli tak się dzieje, rozdziel sieci na dwie osobne nazwy (np. z dopiskiem _5G) i sam decyduj, co się gdzie łączy.