Kalibracja monitora to proces doprowadzenia obrazu do znanego, powtarzalnego punktu odniesienia: właściwej temperatury bieli, poprawnej gammy, przewidywalnej jasności i wiernych kolorów. Nie chodzi o to, żeby było „ładniej” — chodzi o to, żeby zdjęcie, które edytujesz, wyglądało tak samo na Twoim ekranie, w druku i u odbiorcy.
Dwie drogi: na oko i z kolorymetrem
Ręcznie ustawisz podstawy w kilka minut i to lepsze niż nic. Wejdź w menu monitora, wybierz tryb Standard lub sRGB, wyłącz wszystkie „ulepszacze” (dynamic contrast, vivid, black equalizer), ustaw temperaturę barwową na 6500 K / D65, a jasność dobierz do pomieszczenia — nie na maksa. Do pracy w typowym biurze celuj w 120 cd/m², w ciemnym pokoju 80-100 cd/m².
Sprzętowo potrzebujesz kolorymetru (np. seria Calibrite/X-Rite lub Datacolor Spyder). Czujnik przykładasz do ekranu, program wyświetla setki próbek, mierzy odchyłki i generuje profil ICC, który system wgrywa przy starcie. To jedyny sposób, żeby faktycznie zmierzyć, a nie zgadnąć.
Kalibracja sprzętowa vs programowa
- Programowa — korekta trafia do karty graficznej (LUT sterownika). Działa na każdym monitorze, ale kosztem drobnej utraty liczby odcieni.
- Sprzętowa — korekta zapisuje się w wewnętrznym LUT monitora (mają to modele „pro”). Profil działa niezależnie od komputera i nie zabiera głębi bitowej.
Na co uważać
Fabryczna kalibracja z raportem Delta E < 2 to realny plus, ale panel starzeje się i dryfuje — powtarzaj pomiar co 3-6 miesięcy. Pamiętaj też o rozgrzaniu ekranu (30 minut przed pomiarem) i stabilnym świetle w pokoju: kalibracja w słońcu, a praca wieczorem to strata czasu.
Do gier kalibracja jest opcjonalna — tam liczy się raczej wyłączenie przesterowanego overdrive i rozsądna jasność. Powiązane: sRGB, DCI-P3, gamma.