Sensor optyczny to najpopularniejszy rodzaj czujnika ruchu w myszach komputerowych. Pod spodem siedzi dioda LED (najczęściej podczerwona) oświetlająca powierzchnię i miniaturowa kamera, która robi tysiące zdjęć na sekundę i porównuje kolejne klatki, żeby wyliczyć kierunek oraz dystans przesunięcia.
Nowoczesne sensory rejestrują 8000-12000 klatek na sekundę, co przekłada się na płynne i przewidywalne śledzenie nawet przy gwałtownych ruchach nadgarstkiem. To dlatego optyka wyparła kulkę i zdominowała zarówno biurka firmowe, jak i gamingowe.
Parametry, na które warto patrzeć
- Maksymalna prędkość śledzenia w
IPS(cale na sekundę) — dobre sensory gamingowe podają400-750 IPS. Powyżej tej prędkości mysz gubi ruch. - Maksymalne przyspieszenie w
G— typowo40-50 G, w praktyce z zapasem na każdy ludzki ruch. - Zakres DPI obsługiwany natywnie, bez programowej interpolacji.
- Brak wygładzania (smoothing) i wbudowanej akceleracji — to właśnie te dodatki psują precyzję w strzelankach.
Na co uważać w praktyce
Sensor optyczny potrzebuje powierzchni z widoczną teksturą. Na szkle i wysokim połysku po prostu nie widzi zmian obrazu i kursor stoi — chyba że masz mysz z sensorem dedykowanym do szkła. Podkładka materiałowa albo zwykłe biurko w matowym laminacie to najbezpieczniejszy wybór.
Raz na jakiś czas przedmuchaj albo przetrzyj oczko sensora: włos czy okruch potrafi wywołać przeskoki kursora, które łatwo pomylić z awarią myszy.
Alternatywą jest sensor laserowy, a jakość śledzenia oceniaj razem z DPI i polling rate.