Packet loss to sytuacja, w której część wysłanych pakietów danych nie dociera do celu. Podaje się go w procentach — jeśli test pokaże 2%, oznacza to, że dwa pakiety na sto zginęły po drodze i muszą zostać wysłane ponownie albo przepadają bezpowrotnie.
Dane w sieci nie płyną jednym strumieniem, tylko w kawałkach. Każdy pakiet wędruje własną trasą przez routery i jeśli któryś po drodze jest przeciążony albo sygnał jest zaszumiony, pakiet zostaje odrzucony. Protokół TCP to wykrywa i wysyła kawałek jeszcze raz, ale kosztuje to czas. UDP, używany w grach i rozmowach głosowych, nie powtarza nic — dlatego strata pakietu oznacza po prostu ubytek w dźwięku lub przeskok postaci.
Jakie wartości są akceptowalne
- 0% — stan docelowy na kablu, w pełni osiągalny
- do 0,5% — praktycznie niezauważalne w większości zastosowań
- 1-2% — słychać przycięcia w VoIP, w strzelankach zaczynają się teleportacje
- powyżej 3% — połączenie nadaje się już tylko do przeglądania stron, i to z bólem
Skąd się bierze
Najczęściej z warstwy fizycznej: słaby sygnał Wi-Fi, uszkodzony kabel, źle zaciśnięta wtyczka RJ45 albo przegrzewający się router. Drugi zestaw przyczyn to przeciążenie — łącze wysycone w 100% zaczyna gubić pakiety, bo bufory się przepełniają.
Zdarza się też, że strata powstaje po stronie operatora albo na serwerze gry. Rozróżnisz to komendą tracert (Windows) lub traceroute — pokaże, na którym przeskoku zaczynają się problemy. Jeśli pakiety giną dopiero za bramą operatora, Twój sprzęt jest bez winy.
Jak diagnozować
Puść ping -t 8.8.8.8 na kilka minut i patrz na podsumowanie — pokaże procent utraconych pakietów. Powtórz test na kablu i na Wi-Fi. Jeśli na kablu jest 0%, a na Wi-Fi 3%, wiesz już wszystko: winna jest sieć bezprzewodowa, a nie łącze.
Packet loss często idzie w parze z wysokim jitterem — obie wartości warto sprawdzać razem, bo razem odpowiadają za większość „niewytłumaczalnych” lagów.