GeForce RTX 5090 nigdy nie był tanią kartą graficzną — do sklepów wszedł z ceną premierową 10 299 zł, a przez większość czasu realnie kosztował jeszcze więcej, bliżej 13–16 tys. zł. Dziś jednak rozmowa o cenie tego modelu przestała mieć wiele wspólnego z rynkiem sprzętu do gier. Najtańsze wersje topowej karty NVIDII wyceniane są w polskich sklepach na co najmniej 35 tys. zł, a w skrajnych przypadkach na niemal 39 tys. zł.
Ile dziś kosztuje GeForce RTX 5090
Rozstrzał cen między konkretnymi wersjami kart jest niewielki — wszystkie są po prostu bardzo drogie. Tak wygląda obecna mapa cen poszczególnych modeli:
- Ventus 3X i Gaming OC — co najmniej 35 tys. zł, w niektórych sklepach ok. 39 tys. zł,
- Gigabyte Windforce OC i Gainward — po 36 tys. zł,
- MSI Gaming Trio OC i Zotac Extreme Infinity — 37 tys. zł.
Średnia kwota, jaką trzeba dziś wyłożyć na najmocniejszą kartę z serii GeForce RTX 5000, to około 36 tys. zł. Dotyczy to zarówno modeli referencyjnych, czyli zbudowanych według projektu NVIDII, jak i niereferencyjnych — przygotowanych przez partnerów producenta, z własnym chłodzeniem i obudową. Zwykle to właśnie te drugie bywały tańsze. Dziś różnicy praktycznie nie ma.
Z 10 299 zł na 36 tys. zł
Jeszcze około pół roku temu prostsze, niereferencyjne wersje RTX-a 5090 dawały się kupić w cenie MSRP, czyli sugerowanej przez producenta. Jeden z popularnych sklepów z elektroniką zorganizował wtedy promocję, w której wersja Ventus 3X kosztowała 10 300 zł — ponad 4 tys. zł poniżej ówczesnej ceny rynkowej. Wtedy wydawało się to po prostu dobrą ofertą na bardzo drogi sprzęt. Z dzisiejszej perspektywy był to zakup życia: za obecną cenę jednego RTX-a 5090 można by kupić trzy karty w tej promocyjnej cenie i jeszcze zostałoby trochę pieniędzy.
Skalę zmiany najlepiej pokazuje porównanie z całym komputerem. Jeszcze rok temu za mniej niż 20 tys. zł można było złożyć kompletny zestaw do gier z najlepszymi dostępnymi komponentami i dużą ilością pamięci operacyjnej. Dziś ta sama kwota nie wystarczy już nawet na samą kartę graficzną. Doszliśmy do punktu, w którym jeden RTX 5090 potrafi kosztować tyle, co sprawny, dziesięcioletni samochód z segmentu B lub C w niezłym stanie technicznym.
Podobne zjawisko dotknęło sprzęt z półki profesjonalnej. Na początku roku za ok. 35–40 tys. zł — czyli tyle, ile dziś kosztuje zwykły RTX 5090 — można było kupić znacznie mocniejszego GeForce’a RTX Pro 6000 Blackwell z 96 GB pamięci wideo GDDR7 (najnowszego standardu pamięci stosowanej w kartach graficznych) i ponad dwoma tysiącami rdzeni CUDA więcej, czyli jednostek obliczeniowych odpowiadających za wydajność karty. Dziś ten model potrafi kosztować nawet 80 tys. zł.
Powód: kryzys na rynku pamięci
Za podwyżkami nie stoi ani nowa generacja kart, ani zmiana polityki cenowej NVIDII, lecz sytuacja na rynku pamięci. Gigantyczne zapotrzebowanie na infrastrukturę dla sztucznej inteligencji sprawiło, że moduły DRAM — czyli kości pamięci operacyjnej używane m.in. w kartach graficznych, komputerach i telefonach — są dziś rekordowo drogie. Mowa o cenach nawet kilkukrotnie wyższych niż rok temu.
Producenci sprzętu konsumenckiego kupują te komponenty na tym samym rynku, na którym kupują je centra danych. Rosnące koszty przenoszą więc wprost na klientów. Karty graficzne nie są tu wyjątkiem — podrożały wszystkie urządzenia korzystające z szybkiej pamięci DRAM i kości NAND, czyli pamięci stosowanej w dyskach SSD i telefonach. Apple podniósł ceny wszystkich iPhone’ów o 500 zł, a MacBooków o 1000 zł. W przypadku RTX-a 5090, który ma wyjątkowo dużo szybkiej pamięci na pokładzie, efekt jest najbardziej bolesny.
RTX 5080 i 5070 też w górę, ale mniej drastycznie
Niższe segmenty również zdrożały, tylko w znacznie mniejszej skali. RTX 5080 pół roku temu kosztował ok. 5000–6000 zł, a dziś, w zależności od wersji, 7000–8000 zł. Podwyżka jest wyraźna, ale wydatek rzędu 7–8 tys. zł da się przełknąć zupełnie inaczej niż 35 tys. zł. Mówi się też, że NVIDIA przygotowuje nową wersję RTX-a 5080 z 24 GB pamięci GDDR7 — i że właśnie ten wariant miałby zostać nowym królem gamingu w czasach, gdy model topowy kosztuje blisko 40 tys. zł. Warto jednak pamiętać, że to na razie doniesienia nieoficjalne.
Popularny RTX 5070, karta ze średniego segmentu przeznaczona do grania w rozdzielczości 1440p (2560 × 1440 pikseli), pół roku temu była dostępna za ok. 2500 zł. Dziś za ten sam układ trzeba zapłacić bliżej 4000 zł.
Czekać czy szukać alternatywy?
Jeśli planujesz zakup, warto zacząć od rozpoznania, co właściwie powoduje te ceny. Nie jest to chwilowa panika zakupowa ani sezonowy brak dostaw, a skutek sytuacji na rynku pamięci napędzanej przez inwestycje w sztuczną inteligencję. Dopóki ta presja się nie zmniejszy, trudno liczyć na szybki powrót do cen MSRP. Czekanie z nadzieją, że karta za 36 tys. zł wróci do 10 tys. zł, to więc raczej liczenie na zmianę całego otoczenia rynkowego niż na wyprzedaż w sklepie.
Z drugiej strony obecne ceny topowego modelu są tak oderwane od reszty oferty, że sam RTX 5090 przestał być sensownym punktem odniesienia dla gracza. Przeskok z 7000–8000 zł za RTX-a 5080 na 35 tys. zł za RTX-a 5090 to ponad czterokrotna różnica w cenie — i to przy karcie, która od początku była pozycjonowana raczej jako sprzęt dla profesjonalistów i entuzjastów, a nie typowa propozycja do gier. Dla osoby składającej komputer do grania racjonalnym wyjściem jest dziś zejście o segment lub dwa niżej, nawet jeśli te modele też zdrożały.
Trzecia opcja to przesunięcie zakupu w czasie bez konkretnych oczekiwań cenowych — zwłaszcza jeśli obecna karta jeszcze wystarcza. Jeżeli doniesienia o wersji RTX-a 5080 z 24 GB pamięci się potwierdzą, w segmencie wysokowydajnym pojawi się nowa opcja, a to zwykle zmienia układ cen. Jedno jest pewne: dzisiejsze 36 tys. zł za kartę graficzną to kwota, przy której warto policzyć na spokojnie, co jeszcze mogłoby się za nią znaleźć w komputerze.
