Jasność to maksymalna ilość światła, jaką monitor jest w stanie wyemitować. Podaje się ją w nitach (cd/m², kandele na metr kwadratowy) i decyduje ona o tym, czy obraz pozostanie czytelny w słonecznym pokoju oraz czy ekran w ogóle ma sens z materiałem HDR.
Ważna uwaga na start: na co dzień prawie nigdy nie używasz maksymalnej jasności. Do komfortowej pracy w normalnie oświetlonym pomieszczeniu wystarcza 120-150 nitów, czyli zwykle 30-50% suwaka. Wysoka jasność szczytowa to zapas na jasne otoczenie i na sceny HDR, a nie ustawienie domyślne.
Ile nitów potrzebujesz
- 250-300 nitów — standard w monitorach biurowych, w zupełności wystarczy w pokoju z zasłonami.
- 350-400 nitów — pokój z dużym oknem, praca przy dziennym świetle, laptop na tarasie.
- 600 nitów i więcej — dopiero tu HDR zaczyna wyglądać jak HDR, a nie jak przepalony SDR.
- 1000 nitów — poziom monitorów HDR z prawdziwego zdarzenia, z wygaszaniem stref podświetlenia.
Marketingowe pułapki
Certyfikat DisplayHDR 400 to nie jest HDR — oznacza tylko, że panel umie wyświetlić 400 nitów, bez wymogu local dimmingu i szerokiej palety kolorów. Realny zysk jest bliski zeru, a obraz często wygląda gorzej niż w SDR. Sensowny próg zaczyna się od DisplayHDR 600, a naprawdę robi się ciekawie przy 1000.
Druga rzecz: producenci podają zwykle jasność szczytową mierzoną na małym fragmencie ekranu. Panele OLED potrafią błysnąć 1000 nitów na 2% powierzchni, ale przy pełnym białym ekranie zejdą do 150-250. Do jasnego biura klasyczny LCD bywa więc praktyczniejszy.
Jak ustawić
Dopasuj jasność ekranu do jasności ściany za monitorem — jeśli ekran razi na tle otoczenia, jest za jasno. Zbyt ciemny ekran w jasnym pokoju męczy oczy dokładnie tak samo. Jasność rozpatruj razem z kontrastem i powłoką matową, która rozprasza odbicia lepiej niż dodatkowe nity.