Backlight bleeding to wyciekające podświetlenie — jaśniejsze plamy i smugi widoczne najczęściej przy krawędziach i narożnikach ekranu, gdy wyświetlasz ciemny obraz. Bierze się stąd, że matryca LCD sama nie świeci: światło leci od tylnego panelu LED i przy niedoskonałym uszczelnieniu ramki przedostaje się tam, gdzie powinna być czerń.
To wada egzemplarza, nie modelu. Dwa monitory z tej samej serii, kupione tego samego dnia, mogą wyglądać zupełnie inaczej — jeden będzie idealnie równy, drugi z wyraźną łuną w rogu. Dlatego opinie w internecie o konkretnym modelu bywają w tej kwestii sprzeczne i wszystkie są prawdziwe.
Jak to sprawdzić
Wyłącz światło w pokoju, wyświetl całkowicie czarny obraz na pełnym ekranie i patrz na monitor prosto, z normalnej odległości. Jeśli musisz wstać, przysunąć nos do ramki i mrużyć oczy, żeby cokolwiek zobaczyć — problemu praktycznie nie ma. Testuj po kilkunastu minutach pracy, bo rozgrzana matryca zachowuje się nieco inaczej niż zimna.
Backlight bleeding a IPS glow
To nie to samo. IPS glow to srebrzysta poświata, która zmienia się i znika, gdy poruszysz głową na boki. Backlight bleeding zostaje w tym samym miejscu niezależnie od kąta patrzenia i jest zwykle bardziej żółtawy lub biały. Glow to cecha technologii, bleeding to wada wykonania.
Na co uważać przy zakupie
- Matryce VA i OLED są tu w lepszej sytuacji — VA ma dużo wyższy kontrast, a OLED nie ma podświetlenia w ogóle.
- Zdjęcia w recenzjach są robione na długim czasie naświetlania i zawsze wyglądają dramatyczniej niż rzeczywistość.
- Sprawdź monitor w pierwszych dniach po zakupie — masz wtedy najprostszą drogę do wymiany lub zwrotu.
- Nie próbuj dokręcać ani rozkręcać ramki, żeby to poprawić. Stracisz gwarancję, a efekt bywa odwrotny.
W praktyce lekki bleeding w rogu przeszkadza głównie przy filmach z czarnymi pasami i pracy po ciemku. Przy jasnym pulpicie i normalnym oświetleniu pokoju najczęściej w ogóle o nim zapomnisz.